Jakub Kasprzycki: Trudne początki latania w pełnym FPV

sobota, 29 marca 2014

Trudne początki latania w pełnym FPV

Skoro sprzęt do FPV zmontowany przyszła pora na jego wypróbowanie. Miałem początkowo dwie obawy:
  1. obawa przed zawrotami głowy mając przed oczami tylko i wyłącznie widok z szalejącego samolotu :)
  2. obawa przed zgubieniem się w przestrzeni, co nawet po zdjęciu gogli z oczu niekoniecznie naprawi tę sytuację
Do tego doszły niekorzystne okoliczności. Moi znajomi, a tym bardziej rodzina zna moją niecierpliwość jeśli chodzi o hobby. Skoro zapowiadano na sobotę piękną pogodę, to na ten dzień zaplanowałem loty i prawie nic nie było mnie w stanie od tego zamiaru odwieść.
Niestety w czasie lotów wiał silny (jak na model) porywisty wiatr. Mimo to postanowiłem wystartować. O ile sam wiatr nie przeszkadzał aż tak w normalnym locie, to oczywiście odbił się na jakości nagranego materiału wideo oraz spowodował szybsze zużywanie akumulatora modelu.

Wracając do moich obaw. Pierwsza okazała się niegroźna. Nie mam żadnych efektów podczas lotów w goglach. To bardzo dobrze. Niestety druga obawa była jak najbardziej realna. Pamiętam z zajęć z nawigacji ze szkolenia PPL(A) jak należy planować trasę lotu VFR, o punktach nawigacyjnych itd., jednak ze względu na pośpiech latałem w przygodnym terenie którego nie znałem, i po kolejnym zwrocie nad głową straciłem orientację. Chyba każdy pilot (realny i wirtualny) to przeżywał. Na szczęście przewidując to nie latałem samotnie. Moja żona dzielnie wcieliła się w rolę "nawigatora" i udało się szczęśliwie dolecieć do miejsca startu oraz prawie wylądować (dziękuję).
Tutaj kolejne małe czynniki złożone w całość spowodowały, że pierwsze lądowanie dzisiejszego dnia odbyło się na drzewie :)
Dobrze, że mam już praktykę w ściąganiu samolotów z drzew.

Jaki wynik ogólny? Jestem bardzo zadowolony. Trzeba tylko dobrze się przygotowywać i mieć "stalowe" nerwy. Adrenalina GRATIS! :)


Poniżej poglądowy film z lotu. Na modelu zamontowałem dodatkową kamerę, która skierowana była do tyłu.



Adrenaliny mogło być jeszcze więcej podczas tego lotu!!! Niestety popełniłem podstawowy błąd zakładając, że  moja antena od poprzedniego odbiornika będzie pasować do nowych gogli. Generalnie oczywiście tak, tyle, że odbiornik i gogle mają odmienne wtyczki (RPSMA vs SMA). Jedyną różnicą jest bolec lub jego brak. Gdybym próbował skręcić ze sobą wtyczki z dwoma bolcami to odkryłbym nieprawidłowość. Niestety wtyczki z dwoma "dziurkami" da się skręcić bez przeszkód. Tyle, że nie ma połączenia :)

Dobrze, że gogle mają dwa odbiorniki (diversity) i na jednym zostawiłem oryginalny "bacik". Tak naprawdę to na nim leciałem. Ale przynajmniej przetestowałem zasięg na gorszej jakości antenie. Przy 400 metrach odległości pojawiły się pierwsze drobne zakłócenia.
Przejściówka już zamówiona, więc niedługo przetestuję zasięg na antenie "koniczynce".
Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...