Jakub Kasprzycki: All-World Aikido and Budo Demonstration 2009

niedziela, 8 marca 2009

All-World Aikido and Budo Demonstration 2009

Tak jak zapowiadałem, wybrałem się wspólnie z dwoma kolegami z "maty" na pokaz Światowego Aikido i Budo do Bratysławy. Pokaz organizowany był już po raz kolejny, a w tym roku zbiegł się z okrągłą rocznicą powstania Kurilla Dojo.

Cóż, podróż do Bratysławy nie jest jakimś wyzwaniem. Wyruszyliśmy z Częstochowy o godzinie 7 rano, i z wieloma postojami dotarliśmy na miejsce przed 14.
Zaparkowaliśmy przed Halą Pasienky.
 
Ponieważ mieliśmy troszkę czasu postanowiliśmy pozwiedzać. Dotarliśmy na stare miasto


 i tam znaleźlismy ambasadę Japonii oraz restaurację sushi 
dokładnie naprzeciwko. Oczywiście zajrzeliśmy i zjedliśmy jedno ze smaczniejszych sushi jakie jedliśmy w życiu - polecamy.



Powrót na pokaz okazał się trochę skomplikowany, poszliśmy skrótem, czyli tradycyjnie trochę pogubiliśmy się. Dotarliśmy jednak na czas.

Pokaz zaczął się punktualnie i był filmowany przez słowacką telewizję. Na początku prezentacje ekip oraz króciutki parosekundowy pokaz każdego zespołu. Nawet fajnie to wyglądało. Niestety obowiązywał całkowity zakaz robienia zdjęć i kręcenia filmów, a ochrona bardzo wnikliwie to sprawdzała, włącznie z usuwaniem ludzi z sali. Osobiście uważam to za przesadę, no ale trudno.
Szczerze mówiąc 2/3 całego show było takie sobie. Większość sekcji aikido (a było ich chyba z 10) pokazywało dokładnie to samo, czyli stare ćwiczenia buki-waza (taki elementarz w dojo).
Dopiero pokaz Kurilla Dojo wniósł coś nowego chociaż pewnie i tak powtarzane to jest z pokazu na pokaz. Wszech-mistrz Kurilla pokazał ciekawie te same techniki w wykonaniu samurajów, aikidoków w dojo oraz napadniętego człowieka na "ulicy". Bardzo poglądowe. Również pojawiły się scenki z życia szkolnego oraz swoista reklama prowadzonej przez niego szkoły ochroniarskiej.

Potem swój pokaz przedstawił Sensei Saito, który był gościem honorowym przedstawienia. Ten pokaz nie urzekł nas jakoś specjalnie, ale był już zdecydowanie lepszy od poprzednich.
Publiczności raczej się podobało. Występ Ninja był tajemniczy, ale raczej śmieszny niż praktyczny. Tak naprawdę publiczność ożywiła się dopiero podczas pokazu teakwondo z rozbijaniem desek oraz mua-tai, którego zawodnicy zrobili małą inscenizację teatralną. Najbardziej jednak publiczności podobał się pokaz judoków, którzy połączyli judo i akrobatykę w rytm muzyki. To był hit. I w zasadzie konkludując całe show muszę stwierdzić, że jeżeli przez prawie 3 godziny chcemy zapewnić ludziom rozrywkę, to nie możemy pokazywać im technik takich jakie ćwiczymy w dojo. Musimy robić show. Ten pokaz mimo, że oglądany na żywo, nie dorównał w niczym pokazom oglądanym w telewizji z corocznych imprez w hali Bercy w Paryżu.
Widać tę różnicę gołym okiem :)
Ach, zapomniałem, skoro pisałem już o muzyce, to warto wspomnieć o jednej ekipie aikidoków, którzy przyjechali z własnym muzykiem, który oprawę do pokazu wykonał na Shakuhachi, czyli flecie - bardzo oryginalne.


Powrót do domu była już trudniejsza, ze względu na nasze zmęczenie, ale bezpiecznie położyliśmy się spać w domu w sobotę rano. Jedna rzecz tylko spowodowała niesmak całej podróży. Po wyjściu z pokazu, okazało się, że ktoś ukradł nam wycieraczki! Powodów nie znamy. Albo zwykły złodziej, albo ktoś nas nie lubi :) Oj, tam, trzeba żyć dalej.
Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...