Jakub Kasprzycki: życie
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 października 2010

Oatmeal - dziś coś o fotografii

Od pewnego czasu czytuję regularnie komiksy Oatmeal'a. Akurat ostatnio pojawił się ciekawy odcinek o fotografii. Polecam... samo życie :)
Acha, niestety tylko po angielsku.

piątek, 31 lipca 2009

Prezenty ślubne i nie tylko

Technika cyfrowa, internet i inne diabelskie wynalazki podobno mają ułatwiać życie. Skoro tak, to w związku ze zbliżającym się happeningiem p.t. "Mój ślub" (29 sierpnia 2009 roku - zapraszamy), postanowiliśmy z moją "połówką" wykorzystać rozwiązanie chcelisty serwisu chce.to do zaproponowania naszym gościom prezentów ślubnych.












Ogólnie ponieważ posiadamy swoje odrębne osobiste chcelisty, to ta wspólna będzie dotyczyć rzeczy, które pragniemy wspólnie :)

Informacja organizacyjna. Osoby, które wybiorą prezent ze ślubnej chcelisty lub pragną dowiedzieć się szczegółów proszone są o kontakt najpierw mailowy z naszą przyjaciółką pod adresem: slub@kasprzycki.name lub telefoniczny.
(numer telefonu do "przyjaciółki" dostępny mailowo lub bezpośrednio pod naszymi numerami telefonów, które znacie)

czwartek, 14 maja 2009

Znajdź mnie - Google Latitude

Google uruchomiła niedawno usługę lokalizowania swoich znajomych o nazwie Latitude. Bardzo fajna sprawa, i moi bliscy mogą dokładnie wiedzieć gdzie konkretnie przebywam. Wiem, że niektórzy cenią sobie prywatność nade wszystko, ale w moim przypadku zgadzam się na to.

Idąc dalej Google dała możliwość prezentacji swojego położenia nie tylko w Latitude ale również jako gadżet do bloga lub strony www (Google Public Location Badge) oraz jako status komunikatora Google Talk Location Status. Zobaczcie sami jak to działa. Po prawej stronie bloga powinniście znaleźć małą mapkę z moim położeniem z dokładnością do miasta (wybrani przeze mnie użytkownicy Latitude mogą zobaczyć położenie z dokładnością do ulicy). Komentarze mile widziane.

wtorek, 12 maja 2009

HTC Touch Diamond - konkluzje

Witajcie,
minęło trochę czasu od mojego pierwszego posta o HTC Touch Diamond, czyli telefonie którego używam zamiast Nokia N95 8GB, i muszę powiedzieć, że wcale nie jest tak źle jak wspominałem.
Miałem oczywiście dokończyć listę plusów i minusów ale w końcu stwierdziłem, że to chyba bez sensu.
Obecnie telefon działa już dobrze, i jedyne czego mi brakuje to jednak tej lampy "błyskowej" do aparatu oraz klawiaturki sprzętowej. No może jeszcze gdyby aparat miał lepszy automatyczny balans bieli to byłoby super...

Ale jest jak jest i teraz ogólnie telefon polecam, jeśli ktoś lubi mieć akcesoria typu All-in-one tak jak ja!

środa, 8 kwietnia 2009

HTC Touch Diamond - następca N95 8GB

Powiem szczerze, że podobnie do Łukasza znudziła mi się N95 8GB (N95-2). Ponieważ miałem już kontakt w Windows Mobile podszedłem do nowego telefonu (HTC Touch Diamond) bardzo ostrożnie.
Ogólnie opis techniczny itp. do znalezienia na stronie producenta HTC.

Ja skupię się na krótkim opisie różnic istotnych moim zdaniem w  porównaniu ze słuchawką z Symbianem oraz ogólne wrażenia. Zacznę od tych ogólnych. Telefon jest mały i wydaje się być delikatny. Seria Touch wskazuje na obsługę głównie "paluszkiem" lub załączonym rysikiem. Ekran dość duży (2,8'), wyraźny i o rozdzielczości aż 640x480!

Na początek nakładka na WM6 Pro zwana TouchFLO3D robi ogromne wrażenie. Mnie się podobają takie gadżety. Nie jest to iPhone ale wygląda podobnie i niektóre funkcje działają podobnie. Zresztą obsługa palcem powinna być intuicyjna. Po ochłonięciu okazuje się, że telefon często się zamula, zwalnia i jakoś dziwnie się zachowuje. Nauczony doświadczeniem Nokii zacząłem szukać nowszego firmware'u do mojego diamencika. Okazało się, że dla Polski taki nowszy (najnowszy) firmware jeszcze nie "wyszedł". Głębsze googlanie i efektem jest to co opisał Łukasz na swoim blogu (dziękuję, ja już leniwy chyba jestem), czyli posiadam najnowszy soft, co prawda ogólny dla europy, ale ja i tak zostawiam sobie często język angielski w menu urządzeń dla wygody. Jedyną chyba różnicą jest dodatkowy soft spolszczający z klawiaturą. Po tym upgradzie telefon ożył, tzn. zzrobił się żwawszy. Wychodzą tutaj różnice pomiędzy Symbianem. Wypunktuję je, i opatrzę swoim komentarzem, którą wersję ja wolę.
  • Symbian ma SIND - speaker independent dialing - wybieranie głosowe niezależne od mówiącego. Fajna sprawa nie trzeba nagrywać tagów głosowych jak w WM
  • Symbian ma syntezator mowy - potrafi powiedzieć kto dzwoni.
  • Ładowanie przez miniUSB - wspólny kabel ładowania i synchronizacji (przesyłu danych)
  • WM nigdy nie pyta czy się połączyć w celu transmisji danych - jak potrzebuje to się łączy, dobrze, że da się wymusić, żeby po czasie niaktywności rozłączał się. Symbiana można ustawić tak żeby się pytał, jakoś aplikacje nawet częściej taką funkcję obsługują. Na plus WM można zaliczyć, że większość systemowych aplikacji ma opcję nie  używania transmisji dannych w roamingu.
  • W gołym WM praktycznie alarmy są bezużyteczne (aż mi się nie chce pisać) - proponuję aplikację G-Alarm firmy ageye
CDN...

niedziela, 8 marca 2009

All-World Aikido and Budo Demonstration 2009

Tak jak zapowiadałem, wybrałem się wspólnie z dwoma kolegami z "maty" na pokaz Światowego Aikido i Budo do Bratysławy. Pokaz organizowany był już po raz kolejny, a w tym roku zbiegł się z okrągłą rocznicą powstania Kurilla Dojo.

Cóż, podróż do Bratysławy nie jest jakimś wyzwaniem. Wyruszyliśmy z Częstochowy o godzinie 7 rano, i z wieloma postojami dotarliśmy na miejsce przed 14.
Zaparkowaliśmy przed Halą Pasienky.
 
Ponieważ mieliśmy troszkę czasu postanowiliśmy pozwiedzać. Dotarliśmy na stare miasto


 i tam znaleźlismy ambasadę Japonii oraz restaurację sushi 
dokładnie naprzeciwko. Oczywiście zajrzeliśmy i zjedliśmy jedno ze smaczniejszych sushi jakie jedliśmy w życiu - polecamy.



Powrót na pokaz okazał się trochę skomplikowany, poszliśmy skrótem, czyli tradycyjnie trochę pogubiliśmy się. Dotarliśmy jednak na czas.

Pokaz zaczął się punktualnie i był filmowany przez słowacką telewizję. Na początku prezentacje ekip oraz króciutki parosekundowy pokaz każdego zespołu. Nawet fajnie to wyglądało. Niestety obowiązywał całkowity zakaz robienia zdjęć i kręcenia filmów, a ochrona bardzo wnikliwie to sprawdzała, włącznie z usuwaniem ludzi z sali. Osobiście uważam to za przesadę, no ale trudno.
Szczerze mówiąc 2/3 całego show było takie sobie. Większość sekcji aikido (a było ich chyba z 10) pokazywało dokładnie to samo, czyli stare ćwiczenia buki-waza (taki elementarz w dojo).
Dopiero pokaz Kurilla Dojo wniósł coś nowego chociaż pewnie i tak powtarzane to jest z pokazu na pokaz. Wszech-mistrz Kurilla pokazał ciekawie te same techniki w wykonaniu samurajów, aikidoków w dojo oraz napadniętego człowieka na "ulicy". Bardzo poglądowe. Również pojawiły się scenki z życia szkolnego oraz swoista reklama prowadzonej przez niego szkoły ochroniarskiej.

Potem swój pokaz przedstawił Sensei Saito, który był gościem honorowym przedstawienia. Ten pokaz nie urzekł nas jakoś specjalnie, ale był już zdecydowanie lepszy od poprzednich.
Publiczności raczej się podobało. Występ Ninja był tajemniczy, ale raczej śmieszny niż praktyczny. Tak naprawdę publiczność ożywiła się dopiero podczas pokazu teakwondo z rozbijaniem desek oraz mua-tai, którego zawodnicy zrobili małą inscenizację teatralną. Najbardziej jednak publiczności podobał się pokaz judoków, którzy połączyli judo i akrobatykę w rytm muzyki. To był hit. I w zasadzie konkludując całe show muszę stwierdzić, że jeżeli przez prawie 3 godziny chcemy zapewnić ludziom rozrywkę, to nie możemy pokazywać im technik takich jakie ćwiczymy w dojo. Musimy robić show. Ten pokaz mimo, że oglądany na żywo, nie dorównał w niczym pokazom oglądanym w telewizji z corocznych imprez w hali Bercy w Paryżu.
Widać tę różnicę gołym okiem :)
Ach, zapomniałem, skoro pisałem już o muzyce, to warto wspomnieć o jednej ekipie aikidoków, którzy przyjechali z własnym muzykiem, który oprawę do pokazu wykonał na Shakuhachi, czyli flecie - bardzo oryginalne.


Powrót do domu była już trudniejsza, ze względu na nasze zmęczenie, ale bezpiecznie położyliśmy się spać w domu w sobotę rano. Jedna rzecz tylko spowodowała niesmak całej podróży. Po wyjściu z pokazu, okazało się, że ktoś ukradł nam wycieraczki! Powodów nie znamy. Albo zwykły złodziej, albo ktoś nas nie lubi :) Oj, tam, trzeba żyć dalej.

czwartek, 13 listopada 2008

Foto: nowy słoik i wiele radości

To w zasadzie pierwszy post o tej tematyce. O moich zainteresowaniach foto przeczytacie na stronie http://jakub.kasprzycki.name/fotografia.

Postanowiłem zrobić ruch w spiżarni i sprzedałem Sigmę 70-300 mm APO DG Macro. Zakupiłem za to (plus dopłata) SAL-1680Z DT 16 – 80 mm F3.5-4.5 ZA: zmiennoogniskowy obiektyw Carl Zeiss Vario-Sonnar T* .
W spiżarni nadal stoi Konica Minolta 17-35 mm F/2.8-4 oraz Minolta 50 mm F/1.7, ale ten pierwszy również pójdzie pod młotek... bo docelowo chciałbym mieć coś na długi koniec i to dość jasne coś... :)

Sony 16-80 spisuje się świetnie. Jego rozdzielczość mnie powala... Zabrałem go zaraz po zakupie na zaplanowaną wycieczkę do Irlandii i po prostu go lubię. Dobry zakres, taki podręczny. Jako obiektyw dla APS-C po przeliczeniu na pełną klatkę ma 24-120 mm. Dość szeroki i długi zarazem. Nie jest wybitnie jasny ale jego rozdzielczość pozwala na robienie zdjęć już od pełnej dziury. Przeczytajcie zresztą test na Optyczne.pl.

Kilka zdjęć ze wspomnianej wycieczki

poniedziałek, 6 października 2008

Po sushi wcale nie suszy :)

Lubicie Sushi?
Ja też. Miałem okazję próbować kunszt kucharzy Domu Sushi w Sopocie.
Smakowite kąski przypływające na łódeczkach :)
Obżarstwo... i herbatka smaczna....
Polecam

czwartek, 2 października 2008

Ciekawy i przytulny hotel w Toruniu

Podczas podróży służbowej miałem okazję zatrzymać się wczoraj w bardzo przytulnym hotelu "Nad Rzeczkąhttp://www.hotelnadrzeczka.pl/

Miejsce nie jest jakoś szczególnie atrakcyjne, raczej na peryferiach miasta, ale blisko głównej drogi w kierunku Olsztyna, Gdańska i Łodzi.

Hotel **, jednak standard jak w niejednym ***. Polecam serdecznie... :)

piątek, 26 września 2008

Nowa strona WWW

Nareszcie poświęciłem trochę czasu na modyfikację mojej strony www . Jak już pisałem, z lenistwa wybrałem gotowy mechanizm Google Sites ... :)
Strony jako tako przygotowane, teraz trzeba tylko poczekać, aż się DNS-y odświeżą...
Jak ktoś nie pamięta, to proszę: http://jakub.kasprzycki.name/

Narka
Ps. takie zdjęcie ostatnio ustrzeliłem podczas podróży służbowej (a'la Gwiezdne Wojny, inwazja "mechaników")

sobota, 20 września 2008

G-SHOCK Giez!!!

Uwielbiam G-SHOCKi...
Od wielu już lat noszę na ręce tylko zegarki tego typu. Po prostu lubię wygodę "nie martwienia się o zegarek". Ostatnie wersje tych modeli mają funkcje Waveceptor (czyli automatycznej synchronizacji czasu poprzez sygnał z nadajników m.in. we Frankfurcie itp) oraz Tough Solar (ładowanie baterii zegarka energią słoneczną). Nie wspominam o tradycyjnej wodoszczelności 200 metrów, no i z nazwy odporności na uderzenia i wstrząsy.

Na początku czerwca Casio zaprezentowało nowy model G-Shock Giez GS-1100-1AER . Był atrakcyjny, jednak osobiście preferuję branzolety, a nie paski. Po kilku tygodniach okazało się, że Casio ma zamiar wprowdzić kolejne warianty, m.in. z branzoletą. Zapowiedzi mówiły o początku września.
Poczekałem. I tak w tej chwili noszę G-Shock Giez GS-1100D-1AER .
Na razie nie ma dla niego konkurencji... poczekam może kilka lat :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...