Jakub Kasprzycki

niedziela, 13 marca 2016

Radiowe przygotowanie do sezonu "górskiego" 2016

Po osiągnięciu "odpowiedniego" wieku, moja niechęć do wędrówek pieszych zmieniła się o 180 stopni, i obecnie wręcz nie mogę się doczekać kiedy znów pojawię się na "szlaku". Rok 2015 zakończył się nawet zdobyciem dwóch odznak GOT PTTK (popularnej i małej brązowej).
Samo chodzenie "po górach" postanowiłem urozmaicić równoległym poszukiwaniem skrytek geocache oraz "aktywowaniem szczytów". Do tej ostatniej przygody z pewnością będzie mi potrzebne przenośne radio amatorskie, np. takie Yaesu FT-817ND, które już jest w moim "radio shacku".
Jeszcze tylko odpowiednia antena (kawałek drutu), mały tuner antenowy (który zaczynam budować) i dobre źródło zasilania (nad czym rozmyślam)..... Ach, jest jeszcze rozpoczęta budowa małego odbiornika/nadajnika APRS ;)

Na razie znajduję nowych radiowych znajomych i próbuję łączności dalszych i bliższych jakie będzie można obserwować w moim logu:

poniedziałek, 22 lutego 2016

Bluetooth CAT dla Yeasu FT-897D

Jako rozwinięcie mojego starego/nowego hobby, postanowiłem dodać do mojego (pierwszego) radia amatorskiego Yaesu FT897D możliwość zdalnego sterowania protokołem CAT poprzez interfejs Bluetooth.
Istnieje kilka rozwiązań takiego pomysłu. Ponieważ główne złącze CAT znajduje się z tyłu radia można podłączyć moduł zewnętrzny. Ma on jednak pewną wadę bowiem najczęściej blokuje możliwość podłączenia innych akcesoriów.

środa, 27 stycznia 2016

Marzenia stały się rzeczywistością - SQ9JXW - qbak w eterze

Od bardzo dawna (jeśli nie od dziecka) fascynowały mnie urządzenia nadawczo-odbiorcze w postaci "walkie-talkie", anten, slangu radiowego, i procedur. Oczywiście wszystko po amatorsku, a właściwie bez zbytniego angażowania do tego "nauki". Po prostu tak sobie oglądałem, słuchałem i marzyłem. Nawet kiedyś mój tato przyniósł do domu Radiotelefon ECHO 4 produkowany przez zakłady Unitra Warel. Nie wiem skąd go wziął, ale wtedy to był szał.
Później z racji zainteresowań lotniczych rozpoczęły się nasłuchy samolotów, oraz wykuta frazeologia lotnicza podczas wirtualnych lotów.
Jakieś zainteresowanie "krótkofalarstwem" pojawiło się podczas zawodowych spotkań z osobami prowadzącymi kluby. Ale to tyle. Jakoś przerażała mnie świadomość, że aby zacząć należy wiedzieć jak zbudować swoje radio, nauczyć się alfabetu Morse'a i zdać ten konieczny egzamin. Nie jestem na pewno elektronikiem, więc tym bardziej technikalia nadajników i anten odstraszały mnie. Słowo "heterodyna" przyprawiała już natomiast o drgawki.

Zmiana pracy i zawodowe zainteresowanie elektrotechniką spowodowało mniejsze lęki. Zmiana przepisów (brak telegrafii na egzaminie) to duże ułatwienie. Brakowało jeszcze pewnej wiedzy, a głównie zrozumienia materii. Z samych książek jakoś to tak nie wynikało. Jak się już wielokrotnie przekonałem choćby krótkie korepetycje "dla opornych" pozwalają mi "ruszyć z kopyta'. Tutaj bardzo dziękuję Grzegorzowi SP9UOA za cierpliwe wykłady z teorii fal radiowych i budowy nadajników/odbiorników.

Tak więc, podjąłem decyzję o podejściu do egzaminu w celu zdobycia świadectwa operatora w służbie radiokomunikacyjnej amatorskiej. Od razu za namową Grzegorza na świadectwo klasy A.
Egzamin odbył się 12 grudnia 2015 roku, i zdałem go zdobywając komplet punktów z części pisemnej oraz prawie kompletu z ustnej (jak chyba większość tego dnia).
Takie świadectwo jest pierwszym krokiem. Na jego podstawie można wystąpić do UKE o wydanie Pozwolenia Radiowego z nadaniem znaku.

Wraz ze swoim pozwoleniem radiowym otrzymałem znak wywoławczy SQ9JXW.
Od tego momentu rozpoczynam swoją "dużą" przygodę z "pasmami".
Do usłyszenia :) 73

piątek, 16 października 2015

Naprawa dronika - częsta przypadłość FQ777-124 - bateria

Biedny "dronik" wyzionął ducha. "Wysiadła" bateria, a właściwie akumulatorek.
Okazuje się, że jest to dość częsta przypadłość. Już w kilku micro-quadcopterach moich znajomych akumulator po prostu zakończył żywot.
Na szczęście akumulator jest tani, a np. sklep Banggood rozpatruje reklamacje wysyłając nowe akumulatorki.

Sam akumulatorek jest bardzo mały i wygląda tak:



Naprawa polega na wykręceniu 4 śrubek na spodzie modelu, otwarciu plastikowej obudowy, wylutowaniu wadliwego akumulatora i wlutowaniu nowego. Przed przylutowaniem nowego akumulatora należy odciąć zbędną wtyczkę.
Tutaj uwaga!
Jeśli uszkodzenie akumulatora spowodowało wylanie się chemikaliów na płytkę z elektroniką być może doszło do poważniejszych uszkodzeń i sama wymiana akumulatora nie pomoże. W takim wypadku pozostaje nam wymiana całej płytki z elektroniką.

Jeśli nie uda Wam się dobrze dopasować umiejscowienia akumulatora wewnątrz modelu można śmiało wykonać mały "lifting" wycinając część obudowy. Widać to na poniższych zdjęciach. Nie wpływa to właściwości lotne modelu.
Powodzenia.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...